Formalnie nie ma się do czego przyczepić. Za pomocą najdoskonalszej dostępnej nam technologii sędziowie spotkania Dania-Niemcy orzekli, że bramka Joachima Andersena z 48. minuty nie powinna zostać uznana, a to za sprawą centymetrowego dosłownie spalonego (z komputerowej symulacji wynika, że czubek buta uczestniczącego w akcji Thomasa Delaneya był w stosunku do pięty niemieckiego obrońcy wysunięty w momencie zrobienia stopklatki o centymetr, może dwa; ktoś napisał na Twitterze, że gdyby piłkarz nosił obuwie w mniejszym rozmiarze, gol zostałby…